Jason Dickinson i zbliżający się wielkimi krokami trade deadline

Jason Dickinson zdaje sobie sprawę, że istnieje spora szansa, iż Blackhawks wymienią go przed trade deadline, przypadającym w tym roku na 6 marca, po to, aby zrobić miejsce dla młodych zawodników wchodzących do NHL. Mimo to, uwielbia tych młokosów, którzy stanowią w obecnej kampanii znaczącą siłę w drużynie. Weteran Blackhawks ma skłonność do rozpamiętywania negatywów. Jest wobec siebie surowy, wierząc, że krytyczne spojrzenie jest kluczowe dla rozwoju.

Debiutujący w tym sezonie w NHL Oliver Moore, ma w sobie niezachwianą radość i entuzjazm — cechę, którą w pewnym stopniu dzielą także inni młodzi napastnicy Hawks, w tym Nick Lardis, który w poniedziałek wrócił do Rockford oraz Frank Nazar. Ten pozytywny sposób bycia stopniowo udziela się Dickinsonowi. „Młodzi wykonali świetną robotę — po prostu będąc sobą — sprawiając, że mniej skupiam się na negatywach” — powiedział ostatnio. „Przyszli do drużyny z taką wdzięcznością i chęcią nauki oraz rozwoju, że naturalnie zaczynam przejmować to, co wnoszą.” Przykład? Podczas drugiej tercji meczu Hawks z Hurricanes, Dickinson, chory i wręcz półprzytomny leżał w szatni gości w Lenovo Center, gdy Moore wszedł do środka po swojej konfrontacji pięściarskiej z Alexandrem Nikishinem. „Wszedł po bójce i w ciągu 15 sekund odbył ze mną trzy rozmowy na zupełnie różne tematy i w jakiś sposób każda z nich wracała do tej bójki” — opowiadał Dickinson z uśmiechem. „To zabawne. W takich momentach on jest nakręcony, a jednocześnie wciąż sobą. Wciąż szczęśliwy. Nawet po tym, jak dostał w twarz, nadal miał ten swój szelmowski uśmiech i potężne rozcięcie.”

Druga strona tej historii jest taka, że Moore i pozostali młodzi zawodnicy przypominają też Dickinsonowi — który ma 30 lat i rozgrywa czwarty sezon w barwach Hawks — że należy do starszego pokolenia swoistych „tymczasowych ogniw”, które młodzi stopniowo będą zastępować. Istnieje duża szansa, że do 6 marca nie będzie już zawodnikiem Blackhawks. Zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem po sezonie i jest najbardziej logicznym kandydatem do transferu, który na stałe zwolni miejsce w składzie dla prospektów takich jak Lardis czy Anton Frondell, który powinien dołączyć do drużyny w połowie lub pod koniec marca, gdy zakończy się jego sezon w Szwecji.

Dickinson oraz pozostali zawodnicy, którzy latem staną się niezastrzeżonymi wolnymi agentami — w szczególności napastnicy Nick Foligno i Ilya Mikheyev oraz obrońca Connor Murphy, a także Matt Grzelcyk i Sam Lafferty — nie rozmawiali między sobą o swojej wspólnej sytuacji. Bo właściwie nie ma o czym rozmawiać. Wszyscy koncentrują się na tym, by pomóc Blackhawks kontynuować rozwój. Dickinson zakłada jednak, że wszyscy są świadomi realiów. On na pewno jest. „Wszyscy jesteśmy na tej samej łodzi. Jesteśmy tu już jakiś czas, wiemy, że czasy się zmieniają i zespół staje się coraz młodszy, więc możliwe, że wkrótce nadejdzie ten moment pożegnania” — powiedział. „Ale jednocześnie cieszymy się, że jesteśmy konkurencyjni. Przeszliśmy przez trudne chwile, by móc cieszyć się tym, co robimy teraz, czyli obserwować rozwój i widzieć owoce naszej pracy. To dowód, że to, przez co przeszliśmy, nie poszło na marne — że pula prospektów rośnie i pokazuje swoją wartość. Sztab trenerski i zarząd budują teraz produkt, o którym możemy powiedzieć: „Hej, byliśmy częścią tego, co tu powstało”.

Od dawna wydawało się, że Blackhawks w końcu będą musieli dokonać wyboru między ponownym podpisaniem kontraktu z Dickinsonem lub z Mikheyevem. Coraz więcej wskazuje na to, że to ten drugi będzie ich wyborem. Atutami Mikheyeva są znakomita gra w osłabieniach oraz umiejętność tłumaczenia z angielskiego na rosyjski, co już teraz pomaga obrońcy Artyomowi Levshunovowi i byłoby przydatne także dla prospekta Romana Kantserova, który wkrótce powinien zasilić szatnię drużyny. A odkąd Moore coraz lepiej odnajduje się na środku ataku, mniejsze znaczenie ma fakt, że Dickinson gra na centrze, a Mikheyev na skrzydle.

Jason nie wyklucza jednak żadnego scenariusza. Blackhawks również nie — przynajmniej do momentu, aż faktycznie dojdzie do transferu. „Jest bardzo dużo dobrego w moim czasie spędzonym tutaj” — podsumował Dickinson. „Jeśli to się skończy w tym roku, będę wspominał to z sympatią. Ale jeśli pojawi się okazja, by to kontynuować, to coś, co absolutnie rozważyłbym i o czym chętnie porozmawiam” – zakończył.

Poprzedni wpis
Wnioski po wczorajszej porażce po karnych z Minnesota Wild
Następny wpis
Pittsburgh vs Chicago Blackhawks – zapowiedź meczu