Jednym z głównych powodów, dla których kochamy hokej, są jego tradycje. Od nie golenia się zawodników podczas play-offów, przez pomeczowe uściski dłoni po zakończeniu serii, po zakaz dotykania trofeum przez zwycięzcę Konferencji i rzucanie czapek na lód – sport, który tak bardzo kochamy, jest pełen tradycji, które wyróżniają go spośród wszystkich innych. Oglądając ostatnio mecz Montreal Canadiens z Tampa Bay Lightning, można było zauważyć jak kibice w Bell Centre śpiewają „Olé, Olé, Olé”, co może być dość zaskakujące jak na halę hokejową, ale mające swój rodowód. Poniżej lista czterech tradycji kibicowskich i ich pochodzenie.
Oklaskiwanie hymnu
Zanim przejdziemy do szalonych fanów Habs, należy zwrócić uwagę na pewną tradycję, w której wielu kibiców Blackhawks bierze udział od lat. Jest coś wyjątkowego w byciu w United Center i słuchaniu, jak fani Chicago Blackhawks klaskają podczas hymnu Stanów Zjednoczonych „Star-Spangled Banner”, zwłaszcza podczas play-offów Puchar Stanleya. Chociaż wspaniale jest słyszeć, jak kibice dopingują Jima Corneilsona, śpiewającego hymn, nawet najgłośniejsze jego wykonanie w United Center nie może się równać z tym, co można było usłyszeć w starej hali Chicago Stadium z udziałem Wayne’a Messmera. Największe organy, jakie kiedykolwiek zbudowano, wstrząsały ścianami hali, a przy ponad 17 000 krzyczących kibiców, budynek wręcz trząsł się w posadach. Hokejowy świat po raz pierwszy zetknął się z tą tradycją podczas meczu gwiazd NHL w 1991 roku. Ponieważ Stany Zjednoczone były wówczas zaangażowane w wojnę w Zatoce Perskiej, patriotyzm i głośność zostały podkręcone do maksimum.
Owacja w United Center podczas Star-Spangled Banner
Jednak tradycja ta rozpoczęła się sześć lat wcześniej, podczas finałów Konferencji w 1985 roku. Blackhawks wrócili do domu przegrywając oba wyjazdowe mecze z Edmonton Oilers, więc tłum chciał dać drużynie dodatkową motywację przed meczem nr 3. Chociaż istnieje inna wersja tej historii, zgodnie z którą kibice Oilers wygwizdali hymn „Star-Spangled Banner”, co skłoniło kibiców Blackhawks do wiwatowania, lecz jest to raczej miejska legenda niż fakt. Doping fanów zadziałał, ponieważ Blackhawks wygrali kolejne dwa mecze, wyrównując stan serii.
Rzucanie ośmiornicy
Będąc na domowym meczu Detroit Red Wings, można zobaczyć pewnego gościa wyciągającego martwą ośmiornicę spod koszulki i rzucającego ją na lód. Jest to tradycja znana w Motor City od prawie 75 lat. Pierwsza ośmiornica została rzucona na lód w 1952 roku. Bracia Pete i Jerry Cusimano, właściciele detroickiego Eastern Market, rzucili ją na lodowisko w Olympia Stadium. Osiem ramion symbolizowało liczbę zwycięstw potrzebnych wówczas do zdobycia Pucharu Stanleya. Red Wings pokonali zarówno Toronto Maple Leafs, jak i Canadiens, zdobywając piąty Puchar Stanleya w historii klubu.
Rzucanie ośmiornicy podczas meczów Detroit Red Wings
Od tamtej pory rzucanie ośmiornicą jest częścią tradycji Red Wings. W lidze pojawiło się wielu naśladowców tej tradycji, do których należą chociażby fani Nashville Predators, którzy rzucają na lód sumy. Fani Oilers rzucali steki podczas serii play-off w 2006 roku przeciwko Red Wings. W 2007 roku fani w San Jose po zdobyciu bramki rzucili na lód prawdziwego rekina.
Deszcz szczurów
Florida Panthers nie mają tak długiej i bogatej historii jak inne drużyny opisane w tym artykule. Jednak ich kibicom nie zajęło dużo czasu, aby uczynić „Rat Trick” jedną z najbardziej lubianych tradycji hokeja. Przed pierwszym meczem u siebie w sezonie 1995-96, trzecim sezonie Panthers w NHL, czynność porządkowa Scotta Mellanby’ego stała się jednym z najważniejszych wydarzeń we wczesnej historii klubu. 8 października 1995 r. do szatni na Miami Arena wbiegł szczur. Mellanby uporał się ze szkodnikiem, uderzając go kijem hokejowym. Tym samym kijem strzelił dwa gole w wygranym 4:3 meczu z Calgary Flames.
Podczas kolejnego meczu u siebie, po zdobyciu bramki przez Panthers, jeden z kibiców rzucił na lód plastikowego szczura. W następnym meczu pojawiło się jeszcze kilka szczurów. W końcu ich liczba wzrosła do tysięcy, a Panthers dotarli aż do finału Pucharu Stanleya, gdzie przegrali z Colorado Avalanche.
Rzucanie szczurów podczas meczu Florida Panthers w Miami Arena
„Walki byków” w Montrealu
Wróćmy teraz do tradycji, która została wspomniana na początku tego artykułu: dlaczego kibice Canadiens używają okrzyku inspirowanego przez kibiców piłkarskich? Słowo „Olé” to hiszpański wykrzyknik używany do dopingowania lub pochwalenia występu, kojarzony zazwyczaj z walkami byków. Piosenka, którą słychać w Montrealu, powstała w Europie w latach 80-tych i ostatecznie stała się stałym elementem stadionów piłkarskich na całym świecie.
Owacja podczas meczu w Bell Centre w Montrealu
Chociaż nie da się wskazać konkretnego momentu, w którym ten okrzyk stał się tradycją, od lat stanowi on nieodłączną część meczów Canadiens. Trwa debata na temat znaczenia tego okrzyku. Niektórzy uważają, że śpiewa się go, aby dać do zrozumienia drużynie przeciwnej, że mecz się skończył, a zwycięzcami są Canadiens. Nie ma to jednak sensu, ponieważ okrzyk ten śpiewany jest nie tylko po zwycięstwach. Okrzyk ten nawiązuje raczej do tradycji walk byków. Jest to wyraz aprobaty wiernych kibiców z Montrealu dla tego, co widzą na lodzie.
Jako fani Blackhawks mamy szczęście, że możemy być częścią jednej z tych wspaniałych tradycji hokejowych. Są one zabawne i sprawiają, że każda grupa kibiców jest wyjątkowa. Historia tej gry i jej tradycje sprawiają, że hokej jest tak wyjątkowy i tylko zwiększają radość oraz dumę z bycia fanem tego sportu.

