Przed meczem z Columbus Blue Jackets, Chicago Blackhawks powołali obrońcę Sama Rinzela z Rockford IceHogs. Ten ruch miał zapewnić przerwę innemu młodemu defensorowi, Artyomowi Levshunovowi, zapewniając mu – jak ujął to główny trener Jeff Blashill – „szansę na zresetowanie pewnych fundamentów gry”. Rinzel wrócił do Blackhawks w trudnym momencie, w trakcie serii pięciu porażek z rzędu, ale jego obecność już przyniosła pozytywne efekty.

Rinzel rozpoczął sezon w Chicago, rozgrywając 28 meczów i zdobywając osiem punktów. 8 grudnia został odesłany do Rockford IceHogs – co, jak wspominał Blashill, miało m.in. pomóc mu odzyskać „pewność siebie z krążkiem”. W Rockford zanotował 10 punktów w 19 spotkaniach, grając w pierwszej parze obrońców. Efekt był dokładnie taki, jakiego oczekiwali Blackhawks. W pierwszym meczu po powrocie, przeciwko Columbus, wystąpił w parze z Wyattem Kaiserem, spędzając na lodzie 22:16 minut i pełniąc rolę rozgrywającego w pierwszej formacji do gry w przewadze. Oddał trzy strzały na bramkę. Po spotkaniu Blashill chwalił jego występ: „Myślę, że Sam zagrał dobrze… Miał wpływ na grę dzięki dobrej jeździe na łyżwach i rozprowadzaniu krążka, z mniejszą liczbą poważnych błędów niż wcześniej, zanim został odesłany. I właśnie o tym rozmawialiśmy – na koniec dnia trzeba ważyć plusy i minusy. A bardzo trudno jest to robić, gdy tych minusów jest dużo. Dziś, poza może jedną decyzją przy późnym wejściu do strefy ofensywnej, uważam, że zagrał solidnie.”
Rinzel zapytany o to, jaki przekaz otrzymał od klubu przy zesłaniu do AHL, odpowiedział: „Chodziło głównie o elementy gry defensywnej – pracę w strefie obronnej, walkę w narożnikach, ograniczenie błędów, niepozwalanie rywalom wychodzić mi za plecy, bycie po właściwej stronie krążka. No i podniesienie pewności siebie. Oczywiście zawsze ją mam, ale możliwość grania większych minut była dla mnie dobra, zarówno ogólnie, jak i pod kątem rozwoju.”
Opowiedział też o samym zespole Rockford: „To świetna grupa ludzi. Oczywiście tam dynamika jest trochę inna – zespół jest młodszy – ale chłopaki są niesamowici, bardzo otwarci. Szybko ich poznałem i miałem wrażenie, jakbym znał ich od lat, jakbyśmy razem dorastali i byli przyjaciółmi. Dzięki temu od razu mogłem być sobą. To było bardzo dobre doświadczenie.” Wszystkie lekcje i pozytywne doświadczenia z Rockford złożyły się w odpowiednim momencie. Po meczu z Columbus Rinzel mówił o tym, co wyniósł z gry w AHL: „Dużo rzeczy, ale najważniejszy był aspekt defensywny. I zrozumienie, że 90 procent meczu to po prostu zmiany 50 na 50. Chodzi o to, by wygrywać te zmiany. Nic nie musi być efektowne czy szalone. To raczej nauka gry głową – używania mózgu, by wygrywać pojedynki.”

Blashill szerzej odniósł się do tego w trakcie treningu: „Jedna z rzeczy, o których na pewno rozmawialiśmy, dotyczy sytuacji, gdy jesteś w jakiś sposób nieduży – czy to wzrostem, czy budową. A on na pewno jeszcze nie osiągnął szczytowej siły fizycznej. Wtedy musisz używać głowy. Zawodnicy uczą się, na co mogą sobie pozwolić, a na co nie. Jak radzić sobie z różnicami w sile czy gabarytach – a to przychodzi wraz z doświadczeniem. On stara się znaleźć te małe „triki fachu”. Dokładnie tak samo jak Wyatt Kaiser. Grizz [Matt Grzelcyk] pewnie nauczył się tego przez lata. W takich starciach bardzo często trzeba używać głowy równie mocno jak fizycznych atutów.”
Rinzel to wysoko oceniany prospekt, o którym klub wie, że będzie ważną częścią przyszłości Blackhawks. Choć próbka jest jeszcze niewielka – zaledwie jeden mecz od powrotu do NHL – widać zachęcające oznaki rozwoju. Młody obrońca pomaga to również wnieść nową energię do składu. Blashill wspominał wcześniej, że niedawna „Mother’s Trip” „przełamuje monotonię sezonu”. W podobny sposób można spojrzeć na pojawienie się Rinzela – zawodnika podekscytowanego powrotem, pewnego siebie i chcącego udowodnić swoją wartość. Będzie to gracz, na którego warto zwrócić uwagę w dwóch ostatnich meczach przed przerwą olimpijską. Sam Rinzel tak mówił o swoim powrocie: „Oczywiście jestem podekscytowany. Każda okazja gry w NHL to zaszczyt i przywilej. Chcę po prostu pomóc drużynie wygrywać. Oglądając wszystko z poziomu Rockford, widzisz wiele rzeczy. Więc gdziekolwiek mnie potrzebują – chcę pomóc i dorzucić swoją cegiełkę.”

