Vegas Golden Knights awansowali do finału Konferencji Zachodniej. To już piąty występ tej drużyny w finale konferencji, w jej zaledwie dziewięcioletniej historii. Mitch Marner przez ostatnie dwie play-offowe rundy, pokazał środkowy palec wszystkim, którzy w Toronto nazywali go „duchem play-offów”, zdobywając 18 punktów – najwięcej w całej lidze. Z bardzo dobrej strony pokazał się też inny zawodnik Złotych Rycerzy – Pavel Dorofeyev, który lideruje wśród wszystkich graczy z dziewięcioma bramkami w tej fazie rozgrywek. Latem tego roku będzie on zastrzeżonym wolnym agentem, co stawia Golden Knights przed trudnymi decyzjami. Czy Chicago Blackhawks mogą skorzystać na problemach drużyny z Las Vegas, związanych z limitem wynagrodzeń?

Dorofeyev jest jednym z niewielu talentów wywodzących się z własnej szkółki, których rozwinęli Golden Knights. Został wybrany w trzeciej rundzie draftu w 2019 roku i w sezonie 2023-24 walczył o utrzymanie się w NHL. Kiedy Jonathan Marchessault odszedł jako wolny agent, Dorofeyev otrzymał szansę na awans w składzie i w pełni ją wykorzystał. Nie opuścił żadnego meczu w ciągu dwóch sezonów, strzelając 72 bramki i zdobywając 116 punktów. Ten 25-letni skrzydłowy robi najwięcej szkód w grze w przewadze, podczas której w ostatnich dwóch sezonach zdobył 33 ze swoich wszystkich bramek. Jego gra w sytuacji 5 na 5 wymaga trochę pracy. Nie ma najlepszego wyczucia, nie wygrywa zbyt wielu pojedynków jeden na jednego i nie jest też najlepszym łyżwiarzem. Ale jego strzał jest zabójczy, a te braki można przeoczyć, mając na uwadze to, że potrafi strzelać jak z procy.
Jak to zwykle bywa, Golden Knights będą musieli spędzić lato na przemyśleniach związanych z limitem wynagrodzeń. W przyszłym sezonie mają nieco poniżej 100 milionów dolarów zainwestowanych w 15 graczy. Daje im to około 4 milionów dolarów limitu wynagrodzeń, więc czeka ich sporo pracy do wykonania. Może to doprowadzić do podpisania przez drużynę kontraktu z Dorofeyevem. Oferty kontraktowe rzadko się zdarzają, ze względu na rekompensatę, a ponadto trzeba zrezygnować z własnych wyborów w drafcie – nie mogą to być wybory nabyte od innych drużyn. Gdyby jakaś drużyna podpisała z Dorofeyevem ofertę kontraktową, prawdopodobnie znalazłby się on w przedziale średniej rocznej wartości kontraktu od 7,02 mln do 9,36 mln dolarów. Oznacza to, że gdyby Blackhawks podpisali z nim umowę, Kyle Davidson musiałby zrezygnować z ich wyborów w pierwszej, drugiej i trzeciej rundzie draftu NHL 2027 roku. Nie brzmi to tak źle, jeśli weźmie się pod uwagę, że mają dwa dodatkowe wybory w pierwszej rundzie od Edmonton Oilers i Florida Panthers, a także wybór w drugiej rundzie od Vancouver Canucks. Jednak najprawdopodobniej Golden Knights wyrównają każdą ofertę, którą Rosjanin dostanie.
Golden Knights będą musieli dokonać zmian w składzie, aby zmieścić tego napastnika i każdego, którego jeszcze dodadzą w ramach limitu wynagrodzeń. Oznacza to, że dyrektor generalny, Kelly McCrimmon, będzie musiał działać na rynku transferowym i prawdopodobnie pozbyć się gracza, którego bardzo chciałby zatrzymać. Widzieliśmy to często w erze Stana Bowmana, więc miło byłoby zobaczyć Blackhawks po korzystnej stronie jednej z takich transakcji. Do najbardziej prawdopodobnych kandydatów do transferu należą napastnicy Ivan Barbashev i William Karlsson, obrońcy Alex Pietrangelo i Brayden McNabb oraz bramkarz Adin Hill. McCrimmon prawdopodobnie będzie musiał wymienić więcej niż jednego z tych graczy, ale pokazał, że jest bezwzględny i nie boi się ranić uczuć, aby ulepszyć swoją drużynę.

Karlsson jest intrygującym kandydatem. Ma podpisany kontrakt na jeszcze jeden sezon z limitem wynagrodzenia wynoszącym 5,9 mln dolarów. Jego pozyskanie prawdopodobnie nie kosztowałoby wiele, jeśli ktoś byłby skłonny przejąć całość jego pensji. Chociaż kontuzja dolnej części ciała, której doznał w listopadzie, spowodowała, że opuścił większość sezonu zasadniczego i pierwszą rundę play-offów Pucharu Stanleya, nadal jest produktywny. Był bardzo skuteczny, zaliczając trzy asysty w sześciu meczach wygranych z Anaheim Ducks. Z Karlssonem, Antonem Frondellem i Romanem Kantserovem w pierwszej dziewiątce, Blackhawks z pewnością byliby groźniejszą drużyną.

Pietrangelo można by pozyskać nawet taniej niż Karlssona, ale prawdopodobnie nie zagra on w przyszłym sezonie, mimo że nie wykluczył takiej możliwości. Nawet jeśli zagra, kto wie, co się z tego wyłoni? Jeśli nie, to po prostu można przejąć jego kontrakt z LTIR (Long-Term Injured Reserve – lista zawodników NHL, którzy nie mogą grać przez długi czas z powodu poważnej kontuzji) i osiągnąć dzięki temu dolny limit wynagrodzeń. Choć z drugiej strony lepiej by było, gdyby tego typu transakcje odeszły do przeszłości. McNabb zapewniłby doświadczenie i fizyczną grę, których brakuje obronie Blackhawks. Jednak z dwoma latami pozostałymi do końca kontraktu, 35-letni obrońca staje się znacznie mniej atrakcyjny.
Jednym z graczy, którego warto byłoby sprowadzić, a którego nie ma na powyższej liście to napastnik Keegan Kolesar. To potężny i bezkompromisowy hokeista, który byłby mile widzianym wzmocnieniem szóstki Blackhawks. Jego skuteczność ofensywna nieco spadła w tym sezonie, po rekordowych w karierze 12 bramkach i 30 punktach w kampanii 2024-25. Jednak gracza takiego jak Kolesar nie wystawia się do gry ze względu na punkty. Zostały mu jeszcze dwa lata kontraktu, a jego wpływ na pułap wynagrodzeń wynosi 2,5 mln dolarów. Raczej nie będzie kandydatem do transferu, ale zobaczymy, jak bardzo zdesperowany będzie McCrimmon.

