Czy Nick Lardis dostanie w końcu więcej szans na grę w top-six?

Nawet jeśli Nick Lardis ma potencjał, by stać się bardzo potrzebnym skrzydłowym top-six dla Hawks, nie ma szans, by był w stanie to udowodnić, grając w czwartej formacji ataku. Blackhawks powołali go po trade deadline tylko po to, by „zakopać” go w czwartej linii, dając mu mniej niż 11 minut czasu gry na mecz. Trzeba powiedzieć wprost, że tego typu wykorzystanie nie ma po prostu sensu.

Trener Jeff Blashill przedstawił ostatnio interesujące wyjaśnienie, że zawodnikowi łatwiej jest zadomowić się w NHL, jeśli pokaże, że potrafi odnaleźć się na wszystkich 12 miejscach w ataku, a nie tylko w top six. Lardis pokazujący, że „potrafi dodać ofensywy bez konieczności grania na lodzie z absolutnie najlepszymi zawodnikami w drużynie”, teoretycznie podwoiłby swoje szanse na utrzymanie miejsca w składzie – powiedział Blashill. Dodał też, że „trudno jest nauczyć się grać 10 minut na mecz, kiedy gra się 20 minut na mecz”. To wszystko może być prawdą. Ale to nie skrzydłowych z dolnych formacji brakuje Hawks. Mają ich pod dostatkiem i prawdopodobnie znajdą jeszcze wielu w swojej ogromnej puli prospektów. Największym problemem, który faktycznie teraz hamuje ich przed wskoczeniem na wyższy poziom, jest brak napastników do top-six. W obecnym składzie mają mniej więcej trzech prawdziwych zawodników tego typu: Connor Bedard, Frank Nazar i Tyler Bertuzzi.

Oczywiście wszyscy liczą na to, że czołowi prospekci Anton Frondell i Roman Kantserov „odpalą” po przybyciu do Chicago, ale nawet mimo tego, jak obecnie obiecująco wyglądają – nie jest to zagwarantowane. Dlaczego w tej chwili, przed przybyciem Frondella i Kantserova, nie spróbować Lardisa w roli top-six? To jest moment na podejmowanie ryzyka, a ten 20-latek jest utalentowanym graczem. Przecież nie zdobywa się bez powodu 117 punktów w OHL w jednym sezonie i 32 punktów w 35 meczach AHL w obecnej kampanii. Dodatkowo, z perspektywy Blackawks, biorąc pod uwagę jak wiele „losów na loterii” posiadają, prospekt z 30% szansą na zostanie graczem top-six i 70% szansą na niewypał, jest prawdopodobnie bardziej wartościowy niż taki z 70% szansą na zostanie graczem bottom-six i 30% szansą na niewypał.

W obronie Blashill przyjął strategię dawania młodym zawodnikom dużych szans. W meczu przeciwko Wild, który został rozegrany w nocy z wtorku na środę w United Center, posunął się nawet do posadzenia na trybunach stabilnego weterana Matta Grzelcyka, by wprowadzić do składu Ethana Del Mastro. Zastanawiające jest, jak bardzo niechętnie stosuje to samo podejście wobec napastników — szczególnie wobec weterana Andre Burakovsky’ego, który nie pokazuje żadnych oznak wyjścia z dołka swojej formy. Blashill co prawda wspomniał, że okazjonalnie wrzucał Bedarda na pozycję centra czwartej linii w zamian za Sama Lafferty’ego, dając Lardisowi trochę czasu u boku gwiazdy Hawks. Jednak Lardis po prostu nie dostaje wystarczającej liczby zmian — na przykład w całym wspomnianym meczu z Wild, zaliczył ich tylko 12. I nadal spędza większość czasu z Laffertym i Landonem Slaggertem, którzy nie są szczególnymi kreatorami ofensywy. To zestawienie ataku nie działa zbyt dobrze. Podczas gry Lardisa w formacie pięciu na pięciu, w pięciu meczach od jego powołania, Hawks przegrali w bramkach 0:2, w strzałach 8:21, przy jednoczesnym fatalnym współczynniku oczekiwanych goli na poziomie 8,8%. Nick indywidualnie oddał tylko jeden strzał (i był to strzał w przewadze), w meczu przeciwko Vegas.

Wystarczy porównać to ze statystykami Lardisa z jego 21 meczów w grudniu i styczniu, głównie w czasie, gdy Bedard był kontuzjowany. Młody napastnik przebywał średnio na tafli 13:39 minut na mecz, miał 32 strzały na bramkę, pięć goli oraz 46,4% współczynnika oczekiwanych goli. Jeszcze jedno porównanie – napastnik Predators, Luke Evangelista, zawodnik pod wieloma względami podobny do Lardisa, gdy został powołany na ostatnie 24 mecze sezonu 2022-23, notował średnio solidne 16:34 minut czasu gry.  Evangelista zdobył siedem goli i osiem asyst podczas tego okresu próbnego, wywalczając sobie stałe miejsce w NHL, a obecnie zmierza po niemal 60 punktów w swoim czwartym sezonie w Nashville. Czy Hawks mogą widzieć podobny „klejnot” w Lardisie? Przekonają się tylko wtedy, jeśli dadzą mu szansę, by to udowodnił. „Kiedy dostanę swoją szansę, chcę mieć pewność, że w pełni ją wykorzystuję i pokazuję trenerom te małe detale, żeby mogli mi zaufać i dawać więcej minut” — powiedział ostatnio Lardis.

Choć trzeba oddać Hawks pewne uznanie — ich sztab pracuje intensywnie z Lardisem, nad poprawą jego umiejętności i uczynieniem go bardziej wszechstronnym zawodnikiem, mimo braku zbyt wielu okazji meczowych. Blashill wspomniał, że Lardis „ma naturalną tendencję do tego, by nie chcieć jeździć z krążkiem”, co Hawks próbują zmienić. Lardis się z tym zgodził. „Kiedy dostajesz krążek jako młodszy zawodnik, nie chcę powiedzieć, że panikujesz, ale czasami chcesz się go jak najszybciej pozbyć” — powiedział Lardis. „Chodzi o większą chęć posiadania krążka przy wyjściu z tercji, jazdę z krążkiem i odkładanie decyzji tylko do zagrania. To coś, nad czym muszę dalej pracować. Były momenty, kiedy czułem, że to robię i… otwieram przestrzeń dla siebie i kolegów, żeby wykonać łatwe zagranie. I były momenty, kiedy tego nie robiłem, i widziałem, jaką robi to różnicę.” Podczas treningów i sesji wideo pracuje nad zapamiętywaniem przypisanych tras kolegów, przy wyjściach z tercji obronnej, aby instynktownie wiedzieć, gdzie będą się znajdować. To coś, w czym większe doświadczenie w NHL powinno pomóc. Pracuje także nad szybkim skanowaniem lodu zanim dostanie krążek. Było to widać na przykład podczas jego ostatniej zmiany w drugiej tercji w meczu z Wild, co pozwoliło jemu i Lafferty’emu przeprowadzić płynne wyjście z tercji. „Po dobrym skanie, ma się tę świadomość, żeby jechać z krążkiem i wyjść z tercji” — powiedział Lardis. „Nie polega się wtedy tylko na wybiciu krążka albo podaniu z powrotem do obrońcy.”

W przypadku Blackhawks, do końca sezonu zasadniczego zostało już tylko 14 meczów. A więc generalnie niewiele czasu na to, by Nick mógł w większym stopniu zaistnieć w wyższych formacjach ataku. Zobaczymy, co Jeff Blashill zrobi w końcówce kampanii, zwłaszcza, że być może na najbliższy mecz przeciwko Avalanche, po uregulowaniu swoich spraw wizowych, dostępny już będzie Sacha Boisvert. No i wszyscy liczą, że zwłaszcza w przypadku Antona Frondella, istnieje szansa, że pojawi się w tym sezonie w barwach Hawks. Wszystko wyjaśnić się może już w sobotę, bo wtedy jego Djurgården rozegra decydujący mecz o awans do ćwierćfinału SHL, przeciwko Malmö. Jeżeli drużyna młodego Szweda odpadnie w tej rywalizacji, droga do Chicago stanie przed nim otworem. A wtedy Blashill będzie miał szerokie pole do popisu, jeśli chodzi o modyfikacje linii ataku swojego zespołu.

Poprzedni wpis
Zwycięstwo Blackhawks w wyjazdowym meczu z Minnesota Wild
Następny wpis
Chicago Blackhawks vs Colorado Avalanche – zapowiedź meczu