Loteria draftowa nie przebiegła tak, jak mieli nadzieję kibice Chicago Blackhawks. Z drużyny, która miała drugie największe szanse na zdobycie pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej, spadli oni na czwarte miejsce w przyszło miesięcznym drafcie NHL. Chociaż był to najbardziej prawdopodobny wynik losowania, nie sprawia to, że rozczarowanie jest mniejsze. Zamiast wzmocnić skład kolejnym dynamicznym napastnikiem, takim jak Gavin McKenna czy Ivar Stenberg, uwaga skupia się teraz na tym, kim są najlepsi obrońcy w tegorocznym drafcie. Chociaż pozyskanie kolejnego świetnego obrońcy nie jest złym pomysłem, to nie jest to tak ekscytujące, jak pozyskanie kogoś, kto mógłby zagrać u boku Connora Bedarda już w pierwszym meczu sezonu. Nie należy jednak jeszcze całkowicie wykluczać pozyskania Stenberga. Chicago Blackhawks wciąż mogą pozyskać tego dynamicznego młodego napastnika.

Draft zaczyna się od Sharks
Toronto Maple Leafs mają pierwszy wybór w drafcie i trudno sobie wyobrazić, żeby zdecydowali się na kogoś innego niż McKenna. To zbyt łatwy wybór, żeby nowy generalny menadżer, John Chayka, mógł go zepsuć. Zakładając więc, że McKenna jest już poza zasięgiem, prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy San Jose Sharks będą mieli czas na drugi wybór. Generalny menadżer Sharks, Mike Grier, ma przed sobą trudną decyzję. Czy doda Stenberga do utalentowanej grupy, w której są już Macklin Celebrini, Will Smith i Michael Misa, czy też postara się wzmocnić linię obrony? Jeśli chodzi o obronę, pula młodych talentów San Jose jest skromna. Sam Dickinson jest ich najlepszym młodym obrońcą, ale podobnie jak Artyom Levshunov, wciąż ma przed sobą długą drogę rozwoju. Kolejnymi dwoma najlepszymi obrońcami w puli są Eric Pohlkamp i Luca Cagnoli. Obaj mają poniżej 180 cm wzrostu, a Scott Wheeler z serwisu The Athletic umieścił ich w czwartej kategorii puli młodych talentów Sharks. Po nich jest były zawodnik Blackhawks wybrany w pierwszej rundzie draftu, Nolan Allan. Wszystko to oznacza, że wybór Chase’a Reida lub Keatona Verhoffa z drugim numerem jest prawdopodobnie właściwym posunięciem. Sharks potrzebują kolejnego wysokiej klasy obrońcy. Nie gwarantuje to, że zrezygnują tutaj ze Stenberga, ale na pewno to rozważą.

Niewiadoma Canucks
Następnie na trzecim miejscu są Vancouver Canucks. Ich nadzieje na sprowadzenie McKenny do domu, zostały zniweczone przez losowanie i teraz będą oglądać go w Toronto. Logika podpowiada, że powinni wybrać tutaj Stenberga, ale mogą pójść inną drogą i wybrać Caleba Malhotrę z Brantford Bulldogs. Ojciec Caleba, Manny, był asystentem kapitana przez trzy sezony, w tym podczas drogi Canucks do finału Pucharu Stanleya w 2011 roku. Obecnie jest głównym trenerem ich filii w AHL w Abbotsford. Wiele symulacji draftu przewiduje, że wybiorą Malhotrę, ale to dlatego, że Stenberg będzie już niedostępny. Jednak Sam Consentino z Sportsnet i Craig Button z TSN przewidują, że Sharks wybiorą Chase’a Reida, a Canucks – Malhotrę.

Możliwa wymiana
Jeśli Blackhawks naprawdę chcą Stenberga, Kyle Davidson może spróbować wymienić się z Sharks, aby zdobyć ten drugi wybór. Ma mnóstwo dodatkowego kapitału, który może im zaoferować. Mógłby zaoferować czwarty wybór oraz jeden lub więcej z trzech wyborów w drugiej rundzie tegorocznego draftu. Jeśli Sharks są zdecydowani na wybór obrońcy, ich kandydat prawdopodobnie nadal będzie dostępny na czwartym miejscu, więc wymiana wyborów ma sens. Oczywiście ktoś mógłby zapytać: „Dlaczego Sharks mieliby pomagać Blackhawks?”. Odpowiedź jest jedna – oni nie tylko „pomogliby” Blackhawks, ale dokonaliby wymiany, która przyniesie im korzyści. Przecież właśnie na tej zasadzie działają wymiany: obie drużyny otrzymują coś, czego chcą. Gdyby jakiś generalny menadżer nie chciał „pomóc” innej drużynie, nigdy nie doszłoby do wymiany. Jeśli Davidson jest przekonany do Stenberga i nie chce ryzykować, że nie będzie on dostępny z czwartym numerem, rozmowy z Grierem rozpoczęły się z pewnością zaraz po loterii. Ponieważ cierpliwość niektórych kibiców się kończy, taki ruch zostałby dobrze przyjęty. Czas zacząć agresywnie dążyć do przeniesienia składu Blackhawks na wyższy poziom, a wymiana w celu pozyskania Stenberga pokazałaby, że Davidson jest gotów zrobić wszystko, co konieczne, aby to osiągnąć.
Chociaż Stenberg prawdopodobnie nie będzie dostępny z czwartym numerem, nie da się przewidzieć wyników draftu NHL. Wszyscy typowali Adama Fantilliego na drugim miejscu za Bedardem w 2023 roku, a jednak został wybrany z trójką. Podobnie można się założyć, że nikt z kierownictwa Montreal Canadiens nie spodziewał się, że Ivan Demidov będzie dostępny z piątym numerem w 2024 roku. Jednak podstawowa rada dla Kyle’a Davidsona powinna być jedna – jeśli nie chcesz polegać na tym, że inne drużyny pominą młodego Szweda, zrób wszystko, co trzeba, aby zdobyć ten drugi wybór.

