Czy Blackhawks mają szansę ponownie połączyć siły ze swoją byłą gwiazdą?

New York Rangers poinformowali Artemiego Panarina, że nie rozważają przedłużenia z nim kontraktu po obecnym sezonie i będą szukać wymiany przed zamknięciem okna transferowego, który w tym roku przypada na 6 marca. To wywołało szeroką dyskusję w całej NHL, dotyczącą tego, który klub wygra wyścig po Rosjanina? Czy Blackhawks mogą spróbować ściągnąć go z powrotem do Chicago? Wielu insiderów i kibiców uważa, że powinni, więc warto zastanowić się dlaczego.

Pierwszy pobyt Panarina w barwach Blackhawks wypadł znacznie lepiej, niż wielu się spodziewało. W debiutanckim sezonie był bliski średniej punkt na mecz, zdobywając 77 oczek w 80 spotkaniach. Drugi sezon „Breadmana” przyniósł bardzo podobne rezultaty — 74 punkty w pełnym, 82-meczowym sezonie. Wielu kibiców Blackhawks widziało w Panarinie przyszłą twarz organizacji i jeden z fundamentów niezwykle silnego zespołu. Ten stan rzeczy nie trwał jednak długo — Panarin został wymieniony do Columbus Blue Jackets, gdzie odegrał kluczową rolę w procesie przebudowy drużyny. Następnie opuścił Columbus i podpisał potężny kontrakt z New York Rangers. Po siedmiu kolejnych sezonach oraz niewielkich sukcesach w ostatnich dwóch latach, Rangers zdecydowali się rozstać z gwiazdą swojej ofensywy.

Ponowny związek z Chicago może być bardziej realny, niż się wielu wydaje. Wymiana w trakcie sezonu — szczególnie tuż przed trade deadline’em — wydaje się na ten moment mało prawdopodobna, ale Blackhawks będą mieli szansę podpisać Panarina jako wolnego agenta. Jedynym scenariuszem, w którym Kyle Davidson zdecydowałby się na taki ruch już teraz, byłaby wymiana połączona z natychmiastowym przedłużeniem kontraktu. Chicago ma zarówno odpowiednie zasoby, jak i przestrzeń pod limitem płac, by doprowadzić taki transfer do skutku.

Panarin wniósłby do młodej drużyny Blackhawks ogromnie potrzebną siłę ognia. Jego obecność natychmiast uczyniłaby zespół głębszym i bardziej konkurencyjnym. Chicago co prawda na chwilę obecną ma tylko cztery punkty do miejsca gwarantującego dziką kartę i dzięki temu możliwość zagrania w fazie play-off, mając do rozegrania nieco mniej niż połowę spotkań. Ale chyba tylko niepoprawni optymiści mogą wierzyć, że drużyna zagra jednak w fazie posezonowej. Niezależnie od tego, odpowiednie ruchy przed kolejnymi rozgrywkami mogą sprawić, że zespół zacznie realnie walczyć o miejsce w fazie pucharowej.

Długoterminowy kontrakt Panarina pomógłby także Blackhawks, osiągnąć w kolejnym sezonie minimalny próg wydatków pod czapką płac. Dodanie klasowego talentu do już utalentowanej formacji ofensywnej może okazać się kluczowe. Największym beneficjentem takiego ruchu byłby z pewnością Connor Bedard. Na wczesnym etapie swojej kariery, Bedard miał niewielkie wsparcie, a mimo to notował znakomite liczby, jak na swój wiek. Był na drodze do sezonu przekraczającego 100 punktów, lecz kontuzja barku spowolniła jego tempo. Gra u boku Panarina uczyniłaby Bedarda znacznie bardziej dynamicznym zawodnikiem i mogłaby w przyszłości ugruntować jego pozycję w ścisłej czołówce gwiazd NHL. Panarin wniósłby także doświadczenie i przywództwo do bardzo młodego zespołu Blackhawks. Mógłby zostać mentorem dla młodych napastników, takich jak Oliver Moore, Nick Lardis czy Frank Nazar. Wszystko to, co Panarin mógłby dać Chicago, realnie mogłoby dać szansę powrotu wielkiego hokeja do Wietrznego Miasta na długie lata.

Interesujące będzie obserwowanie kierunku, w jakim pójdą Rangers wraz ze zbliżającym się terminem wymian. Dla Blackhawks, Panarin mógłby okazać się brakującym elementem w procesie przebudowy — kluczowym krokiem na drodze do wyraźnego postępu i realnej rywalizacji o najwyższe cele w NHL.

Poprzedni wpis
Chicago Blackhawks vs Tampa Bay Lightning – zapowiedź meczu
Następny wpis
Porażka Blackhawks po karnych w meczu na własnym lodzie z Tampa Bay Lightning