Bazując na dojrzałości, jaką ci młodzi zawodnicy prezentują w tym sezonie, Blackhawks mogą wejść w sezon 2026–27 z Bedardem noszącym literkę „C”, Nazarem noszącym literkę „A” i Alexem Vlasicem noszącym drugą literkę „A”. Spekulacyjny tytuł „przyszłego kapitana Blackhawks” podążał za Connorem Bedardem od momentu, gdy został wybrany w drafcie, ale on zasługuje na to i jest na to gotowy już teraz. Przyczyniła się również do tego obecność Franka Nazara, którego nieskrępowana, pogodna osobowość, perfekcyjnie uzupełnia powagę Bedarda, wydobywając z niego odrobinę luzu. Nazar wydaje się równie gotowy, by zostać asystentem kapitana Blackhawks. Ta pokoleniowa zmiana wewnątrz grupy liderów zespołu prawdopodobnie jest tuż za rogiem. To w zasadzie jest bardziej prawdopodobne niż nieprawdopodobne. „Od pierwszego dnia mówiliśmy, że w najlepszych organizacjach to najlepsi gracze grają zwycięski hokej i robią wszystko właściwie z meczu na mecz” – powiedział trener Jeff Blashill. „Obaj ci goście to robią. Dają wszystkim przykład na lodzie i myślę, że to najlepszy sposób, by przewodzić.”
Wszyscy trzej obecni oficjalni liderzy Blackhawks — kapitan Nick Foligno, asystent Jason Dickinson i asystent Connor Murphy — mają wygasające kontrakty. Murphy prawdopodobnie po tym sezonie zakończy przygodę z organizacją, Dickinson wydaje się być opcją 50/50, a obecność Foligno w przyszłej kampanii będzie zależeć od jego planów emerytalnych. Cała trójka weteranów rozumie również, dokąd zmierzają Blackhawks i wielokrotnie zachwycała się rozwojem Bedarda oraz Nazara jako liderów. Weterani nie będą bronić swojej pozycji w drużynie, to raczej będzie harmonijne przekazanie pałeczki. „Frank i Connor zdecydowanie wzięli to na swoje barki i powiedzieli wprost, że zamierzają wygrywać mecze dla nas, noc w noc” – powiedział ostatnio Dickinson. „Tego rodzaju przywództwo jest miłe do oglądania.”

Dlaczego Bedard jest gotowy?
Podczas kontuzji Foligno i Dickinsona, Bedard otrzymał szansę, aby nosić literkę „A” po raz pierwszy, w trzech ostatnich meczach Blackhawks — to zaszczyt, który Blashill określił jako coś, na co Bedard „absolutnie zasłużył”, z czym zgadza się każdy kto krąży wokół drużyny. To była kolejka górska, częściowo z powodu okoliczności meczowych, z Bedardem uczącym się lekcji powściągliwości po swoim kosztownym, niesportowym zachowaniu w pojedynku z Kraken — nawet jeśli jego skarga była uzasadniona, a decyzja sędziów mocno dyskusyjna. Odnalazł jednak swój głos i stał się bardziej komfortowy w byciu sobą — na lodzie i poza nim. Zawsze pozostanie introwertykiem, ale wydaje się być bardziej elokwentnym i co ważniejsze — bardziej szczerym i przejrzystym w swoich słowach niż w swoich dwóch pierwszych sezonach. Potrafi wytknąć kolegom z zespołu, gdy ich wysiłek nie jest wystarczający oraz wyrazić te odczucia przed mediami. Zawsze uwielbiał chwalić kolegów za ich sukcesy, a teraz potrafi również motywować ich za zamkniętymi drzwiami.
Poza, od czasu do czasu pojawiającymi się momentami frustracji, wydaje się również biegły w roli łącznika między ławką a sędziami, czyli jednej z najważniejszych funkcji kapitana. To na nim będzie spoczywać obowiązek przekazywania i bronienia stanowiska Blackhawks w kwestiach kontrowersyjnych decyzji, challengów wideo i innych spornych momentów. Dokładnie to zrobił po mocnym ataku Adama Klapki w Connora Murphy’ego. „Zawsze mam coś do powiedzenia sędziom, więc było fajnie” – powiedział Bedsy. „To dobrze mieć trochę dodatkowych obowiązków, które doceniasz.”
🎥 Dyskusja Connora Bedarda z sędziami w meczu z Calgary Flames
Oczywiście status Bedarda jako twarzy organizacji czyni go jeszcze bardziej oczywistym wyborem na kapitana. Jest to trend NHL ostatnich dekad, gdzie większość drużyn przyznaje literę swojemu najlepszemu graczowi, a nie mądremu, doświadczonemu weteranowi, jakim jest chociażby Foligno. Przełom ofensywny Bedarda pomaga w tej sprawie. Obecnie zajmuje czwarte miejsce w lidze z 31 punktami (13 goli, 18 asyst) w 21 meczach, co daje tempo na 121 punktów. „Oczywiście jego produkcja i gra na lodzie mówią same za siebie” – powiedział Murphy. „Ale jego strefa komfortu i dojrzałość społeczna w zespole… i w mieście zrobiły w tym roku duży krok. Widać, że te cechy przywódcze zaczynają z niego wychodzić.”

Dlaczego Nazar jest gotowy?
Asysty w czterech kolejnych meczach pobudziły produkcję Nazara po krótkim przestoju. Ma 15 punktów (pięć goli, 10 asyst) w 19 meczach, czyli tempo na 65 punktów i zyskał pewną rolę drugiego centra Blackhawks. Nazar ma dodatkowo mocną kontrolę nad rolą „dostarczyciela radości”. Nie tylko jest nieustannie pozytywny i pełen energii, ale również pasjonuje się tym, by zarażać tym innych.
„Zbyt wielu z nas budzi się i widzi chmury, prawda? A gdy ten gość się budzi, to dla niego niebo zawsze jest niebieskie — co jest niesamowite” – powiedział Blashill w październiku. „W tej lidze jest dużo presji, ale nieważne, jaką pracę wykonujesz. Czyż nie chcesz iść do niej i być w atmosferze, w której fajnie jest być? On jest jednym z tych gości, że kiedy wchodzisz do pokoju, fajnie jest być obok niego.”
Nazar przyznaje, że czasami to świadoma decyzja. Celowo stara się być pozytywnym gościem, a to cecha idealnie pasująca do stereotypu wzorowego asystenta kapitana. „Po prostu staram się upewnić się, że chłopaki czują się dobrze” – powiedział Nazar. „Jeśli widzę, że może nie wyglądają na najszczęśliwszych albo najjaśniejszych, staram się ich podnieść, uszczęśliwić, rozśmieszyć. Hokej ma być zabawą, więc sprawiam, że jest zabawą dla nich. Są goście, o których trzeba wiedzieć, kiedy ich zostawić w spokoju. Staram się po prostu być sobą i ich rozśmieszyć, jeśli to działa. Jeśli nie, może ich skomplementuję albo coś w tym stylu.”
Poza pogodną osobowością Nazara poza lodem, posiada również nieustępliwy głód sukcesu. Potrafi być poważny, gdy jest to konieczne. Uwielbia też blask reflektorów. Nie ma jeszcze reputacji gracza, który potrafi wykonać coś ważnego w kluczowym momencie, ale gdy Blackhawks będą regularnie liczyć się w walce o play-offy, wydaje się bardzo prawdopodobne, że takim się stanie. Podejmowanie mądrych decyzji w momentach wysokiego ciśnienia było dla niego tej jesieni szczególnym punktem pracy. „Kiedy jesteś pobłogosławiony i masz szczęście móc grać tyle na lodzie, to jest coś, co powinieneś przyjąć na siebie i chcieć robić” – powiedział ostatnio Nazar. „Nie myślę o tym jako o presji. Bardziej jako o dyscyplinie wobec sportu, wobec siebie i wobec drużyny.”

