Luke Evangelista, napastnik Nashville Predators, ma wiele wspólnego z młodym napastnikiem Blackhawks, Nickiem Lardisem. Uważa, że o sukcesie debiutanta Blackhawks zdecyduje jego zdolność do osiągnięcia regularności na poziomie NHL. Lardis (20 lat) i Evangelista (23 lata) przeszli bardzo podobne ścieżki kariery, jako wybory z drugiej lub trzeciej rundy draftu NHL — obaj eksplodowali formą w swoim drugim sezonie w OHL po drafcie, a następnie notowali średnią punkt na mecz w AHL w kolejnym roku.
Obaj nie mają wybitnych warunków fizycznych, ale mają podobną mechanikę jazdy na łyżwach i porównywalnie dynamiczny zestaw narzędzi ofensywnych. Okazuje się też, że są przyjaciółmi. Dorastali na przedmieściach Toronto, w Oakville w Ontario. Mieli tego samego trenera w hokeju młodzieżowym, choć nie grali razem w tym samym czasie. Korzystają również z tego samego trenera umiejętności w okresie letnim, co oznacza, że w ciągu ostatnich trzech lat okazjonalnie trenowali wspólnie. Lardis przyznał, że sukces Evangelisty w NHL jako „podobnego zawodnika”, działa na niego motywująco. Evangelista z kolei powiedział, że imponuje mu zabójczy strzał z pierwszego krążka Lardisa z półbandy, a także jego „szybka, nerwowa gra”. Nie ma gwarancji, że ich kariery będą dalej przebiegać równolegle, ale nie powinno być zaskoczeniem, jeśli tak się stanie.

Mając to na uwadze, oto ścieżka, którą Evangelista wydeptał w Nashville. Obiecujący pierwszy kontakt w NHL (15 punktów w 24 meczach wiosną 2023 roku), następnie dwa przeciętne pełne sezony (39 i 32 punkty), a potem potencjalny sezon przełomowy (24 punkty w 33 meczach w obecnych rozgrywkach). Efektowny gol zdobyty w sobotę był kolejnym akcentem ekscytującego sezonu Evangelisty, ale dotarcie do tego momentu zajęło mu kilka lat. Gdy spogląda wstecz na swoją karierę i myśli o tym, co czeka Lardisa, uważa, że wszystko sprowadza się do regularności. „Trudy profesjonalnego sezonu są inne” — powiedział Evangelista w listopadzie. „Samo nauczenie się regularności i utrzymania takiej produkcji przez cały profesjonalny sezon będzie dla Nicka kluczowe”.
Świetna bramka Luke’a Evengelisty
Jego własne doświadczenia to potwierdzają. „W trakcie roku są wzloty i upadki” — dodał Evangelista. „Nie miałem wrażenia, że był jeden moment, w którym uderzyłem w ścianę, ale były mecze, po których nie czułem się dobrze ze sobą i były mecze, po których czułem się świetnie. Chodzi o znalezienie tej regularności. To długi sezon, ale musisz być w stanie dawać coś zespołowi każdego wieczoru. To ogromna krzywa uczenia się w hokeju zawodowym. To coś, z czym ja sam wciąż się mierzę i co nadal próbuję zrozumieć”.

Lardis nie rozegrał jeszcze wystarczającej liczby meczów w NHL (zaledwie cztery), by doświadczyć poważnych wahań formy. Nadal próbuje złapać oddech po zeszłotygodniowym powołaniu do składu Blackhawks. Na wszystkich czterech meczach obecni byli liczni członkowie rodziny, przyjaciele i byli koledzy z OHL, w tym podczas jego „powrotu do domu” w Toronto w zeszłym tygodniu. Jego pierwsze dwa mecze w NHL przypadkiem zestawiły go również naprzeciw dwóch idoli z dzieciństwa — Patricka Kane’a i Johna Tavaresa.
Trener Blackhawks, Jeff Blashill, do tej pory ograniczał czas gry Lardisa (średnio 12:28 minut na mecz), ale jego pierwszy gol w NHL zdobyty w sobotę przeciwko Senators, pokazał jedną z jego największych zalet, czyli jak to Nick ujął sam: „bycie we właściwych miejscach o właściwym czasie w strefie ofensywnej”.
Pierwsza bramka w NHL Nicka Lardisa
Nieuniknione jest, że Lardis będzie miał problemy z regularnością, niezależnie od tego, czy zostanie w NHL, czy wróci do AHL, na większą część sezonu. Jednak, bazując na radach Evangelisty i innych graczy, jest na to przygotowany. Teoretycznie nie powinno go to wytrącić z równowagi. „To niesamowite doświadczenie” — powiedział Lardis. „Staram się wszystko chłonąć, uczyć się na błędach i na tym, co robię dobrze, po to, aby każdego dnia stawać się lepszym. To najlepsza liga na świecie. Nie w każdej lidze od razu odnajdujesz sukces. Niektórzy to robią, inni nie. Dbam o to, by się uczyć. Zwykle dość dobrze adaptuję się do lig, gdy do nich trafiam, choć AHL zajęła mi trochę więcej czasu”.
Kontuzja Connora Bedarda była bezpośrednim impulsem do powołania Lardisa, ale menedżer generalny Kyle Davidson podkreśla, że skrzydłowy sam zapracował na tą, wcześniejszą niż oczekiwano szansę, dzięki świetnej grze w Rockford (26 punktów w 24 meczach). „Robił po trochu wszystko, o co go prosiliśmy” — powiedział Davidson. „Jest bardzo młodym hokeistą, więc pojawią się u niego tzw. bóle wzrostu. Ale nie mógłbym z czystym sumieniem powiedzieć, że nie zasłużył na powołanie. Domina w jego karierze ułożyły się w taki sposób, że powiedzieliśmy: ‘Wiecie co? Dajmy mu szansę. Zobaczymy, jak sobie poradzi, i niech się uczy’. Ostatecznie to wszystko jest dla niego edukacją. On tego doświadcza. Można opowiadać, jaka jest NHL, ale gdy w niej żyjesz, to wtedy naprawdę wiesz jak to wygląda. I możesz wykorzystać tę wiedzę, czy to tutaj, w Rockford, czy latem, aby rozwinąć swoją grę do poziomu, na którym możesz odnosić sukcesy w NHL”.
Czytając między wierszami, Davidson wydaje się bardziej entuzjastycznie nastawiony do Lardisa niż jego trener, o czym mówi sobotnie ustawienie Lardisa na skrzydle czwartego ataku. Młody napastnik otrzymał zaledwie 8:17 minut czasu gry, w tym tylko dwie zmiany w trzeciej tercji, mimo że strzelił gola. Zapytany o powód tej sytuacji, Blashill nie przedstawił szczególnie przekonującego wyjaśnienia. To prawda, że gra defensywna Lardisa nie jest jeszcze dopracowana i kilka razy stracił krążek w tercji neutralnej. Jednak w sytuacji gonienia wyniku pod koniec meczu, jego umiejętności wydawały się czymś, co mogłoby pomóc. Blashill wcześniej zwrócił jednak uwagę na istotny aspekt. W NHL Lardis musi polegać na inteligencji hokejowej i efektywności strzału, ze względu na swoją słabą fizyczność. „Dostawanie się w miejsca strzeleckie jest w tej lidze najtrudniejsze, szczególnie jeśli nie możesz się wyróżnić rozmiarem albo szybkością” — powiedział Blashill. „To nie znaczy, że Nick nie jeździ wystarczająco szybko, ale trudno mu się oderwać. Wtedy musi naprawdę używać głowy”.
Kontuzja Franka Nazara pozostawia Blackhawks bez dwóch najlepszych napastników, co może zwiększyć szanse Lardisa. Jednocześnie możliwe jest, że Lardis wróci do Rockford po zakończeniu świątecznego okresu w NHL. Davidson zaznaczył, że przy podejmowaniu decyzji o tym, jak długo utrzymać Lardisa w NHL, priorytetem będzie jego długofalowy rozwój, a nie krótkoterminowe potrzeby zespołu.

