Chicago Blackhawks zatrudnili Jeffa Blashilla w przerwie między sezonami w 2025 roku. Już wówczas, przez cały okres rozgrywek play-off, Blashill i Connor Bedard wymieniali SMS-y na temat taktyki Florida Panthers. Podczas pobytu w Tampa Bay Lightning, Blashill nie był postrzegany w najlepszym świetle przez Mikhaila Sergachyova, który powiedział, że trener przyszedł i zmienił wszystko w systemie Lightning. Rosjanin twierdził, że Blashill przekazał obronie drużyny z Tampa Bay, że będą grać jak Vegas Golden Knights, ponieważ „to działa”. Cóż, choć mogło to nieznacznie poprawić statystyki plus/minus Sergachyova, nie podobało mu się granie w tym systemie i został on sprzedany do Utah. Natomiast można zauważyć tendencję Blashilla do rozglądania się po lidze, w poszukiwaniu tego, co działa systemowo. Choć pod wieloma względami ma to sens, widać, że próbuje on wpasować ten system w drużynę, z którą obecnie pracuje. Zamiast zastanawiać się, czego chcą zawodnicy i jak powinni być wykorzystywani, buduje systemy wyłącznie w oparciu o sukcesy drużyn w lidze. Jeff Blashill wydaje się dostosowywać swoje drużyny do istniejących już schematów. Aby zapewnić sukces Blackhawks, musi jednak postąpić inaczej.

Blashill musi zdać sobie sprawę, że Blackhawks to nie Florida Panthers. To nie jest fizyka jądrowa – Blackhawks nie są zbudowani systemowo jak Panthers, ani nie są dosłownie zbudowani jak oni. Blackhawks to „najlżejsza” drużyna w lidze, a gra w ciężkim stylu najwyraźniej u nich nie działa. W czym więc Blackhawks są dobrzy? Cóż, są szybcy i potrafią wywierać silną presję w forecheckingu, tak, podobnie jak Panthers. Jednak obrona jest zbyt młoda, aby zastosować to, co naprawdę sprawia, że forechecking Panthers działa. Drużyna z Florydy ma odpowiedzialną defensywę, trzymającą niebieską linię. Dzięki Gustavowi Forslingowi, Aaronowi Ekbladowi, Sethowi Jonesowi i innym graczom, Panthers mają bardzo doświadczony korpus obronny, który pozwala na stosowanie systemu presji typu „wszystko albo nic”. Blackhawks jeszcze tego nie mają i naprawdę powinni przyjrzeć się forecheckingowi 2-1-2, który wcześniej się u nich sprawdzał. Dwóch napastników kryje obronę, środkowy zazwyczaj krąży bliżej środka strefy, a obrońcy kryją czerwoną linię, grając konserwatywnie i monitorując potencjalną kontrę. Pozwala to na szybką presję, ale także przeciwdziała kontrom, które zniweczyły szanse Blackhawks w dalszej części sezonu. A w systemie ostatnio funkcjonującym w Chicago, często obrona została pokonana, a przeciwnik miał wolną drogę do bardzo groźnej sytuacji lub strzelenia bramki.

Choć sensowne jest, że Blashill przygląda się temu, co sprawdza się w najlepszych drużynach ligi, system Panthers jest znany z tego, że trudno go realizować, a oczekiwanie, że młoda, niedoświadczona drużyna, będzie grała w ten sposób, jest nierealne i w dłuższej perspektywie szkodzi zespołowi. Musi on przydzielić graczom role odpowiadające ich stylom gry i stworzyć system, który podkreśla mocne strony zawodników, jakimi dysponuje. Miejmy nadzieję, że każdy gracz wie, czego się od niego oczekuje i jaki rodzaj hokeja musi grać, po to, aby odnieść sukces i nie stać się całkowicie jednowymiarowym zawodnikiem. Pytanie, czy Jeff Blashill dostrzega ten problem i czy jest w stanie zmienić swoje podejście? Przyszły sezon będzie naprawdę dużym testem dla całego zespołu, ale też dla coacha Blashilla. Pierwszy rok pracy z drużyną ma za sobą. Trochę poeksperymentował ze składem, który miał do dyspozycji. Z pewnością ma teraz szersze spojrzenie na to, co posiada w swojej drużynie. Czas testów już się zakończył. Należy oczekiwać od niego nowej strategii i nowego otwarcia.

