Blackhawks wysyłają zły sygnał, sadzając Ryana Greene’a na ławce

Chicago Blackhawks w zeszłym tygodniu przegrali swój ostatni mecz przed olimpijską przerwą, ulegając 0:4 Columbus Blue Jackets. Jeszcze przed spotkaniem podjęli jednak decyzję, o posadzeniu młodego napastnika Ryana Greene’a na trybunach, co było co najmniej dyskusyjne. Greene w ostatnich kilku meczach nie zachwycał formą, jednak odesłanie go na ławkę wydaje się być przesadą. Blackhawks nie grali lepiej bez niego w składzie, a w rzeczywistości wręcz wyglądało to tak, jakby drużyna po prostu „odpuściła” ten mecz i chciała już rozpocząć przerwę.

Greene został powołany do Blackhawks na początku października, w związku z kontuzjami Landona Slaggerta i Joeya Andersona. Greene, który miał spędzić w Chicago najwyżej kilka meczów, wykorzystał szansę gry w NHL i poszedł za ciosem. Zrobił na tyle dobre wrażenie, że wywalczył sobie stałe miejsce w drużynie i przebrnął przez etapy rozwoju, jakich się po nim spodziewano, po trzech latach spędzonych na Boston University. Nie tylko przebił się do pierwszego zespołu, ale też szybko piął się w hierarchii i zanim został posadzony na trybunach, był solidnym napastnikiem z top-six. Greene nie boi się przyspieszyć ani walczyć o bezpańskie krążki w narożnikach. Jest szybki, zadziorny, co pasuje do wizji przyszłości Blackhawks, gdy znów będą rywalizować o najwyższe cele. Potrafi też zdobywać „brudne” gole, gdy jest taka potrzeba.

22-latek ma obecnie na swoim koncie siedem bramek i 13 asyst, co daje 20 punktów w 56 meczach. To może niezbyt imponujący dorobek, ale dla zespołu jest znacznie cenniejszym elementem, niż wskazują same liczby. Greene, jak większość młodych zawodników, złapał ostatnio dołek formy. Cała drużyna przechodzi kryzys — spadła z miejsca dającego dziką kartę aż na 27 pozycję w lidze. Jednak 21 meczów w 40 dni to duże obciążenie dla młodych graczy i tego można było się spodziewać. W związku z kilkoma słabszymi występami, podjęto decyzję o odesłaniu właśnie Greene’a na trybuny.

Posadzenie Greene’a na ławce wysyła do drużyny niewłaściwy komunikat. Patrząc z możliwej perspektywy zespołu, decyzja jest zrozumiała, ale z drugiej strony jest trudna do zaakceptowania. Co prawda był to ostatni mecz przed trzytygodniową przerwą, a Blackhawks najprawdopodobniej chcieli zaprezentować skautom zawodników, których mogą oddać przed trade deadline. Obrońca Connor Murphy i napastnik Ilya Mikheyev, dzięki ostatniej grze zarówno przy równych składach, jak i w osłabieniu, będą gorącymi nazwiskami na rynku transferowym.

Tak więc można tą decyzję w pewnym sensie zrozumieć, ale można zauważyć inny problem w zespole. Andre Burakovsky, 31-letni weteran tej drużyny, zmaga się ze słabą formą od momentu powrotu po wstrząśnieniu mózgu. Burakovsky trafił do Blackhawks z Seattle Kraken w ramach transferu odciążającego limit płac. Na początku sezonu miał chemię z Connorem Bedardem, a większość ze swoich 31 punktów zdobył właśnie w tej formacji.

Mimo znakomitego startu, w ostatnich siedmiu meczach nie zdobył żadnego punktu. A mimo to przez cały czas przed olimpijską przerwą, był wystawiany w top-six. Tymczasem Nick Lardis, który co wieczór zostawiał serce na lodzie, został odesłany do AHL, po powrocie Bedarda po kontuzji barku, z powodu nadmiaru napastników w składzie. W ostatnich sezonach — jeszcze za poprzedniego trenera Andersa Sorensena, a teraz pod wodzą Jeffa Blashilla — weterani nie ponosili konsekwencji słabszej gry. Trudno karać doświadczonych zawodników ze względu na szacunek, jaki sobie wypracowali, ale w tej organizacji zmienia się kierunek. Młodzież musi zacząć być bardziej doceniana i traktowana priorytetowo. Jeśli weteran ma problemy z formą, a młody zawodnik idzie w górę – trenerzy powinni zdegradować tego pierwszego lub wyłączyć go ze składu i dać szansę gry młodszemu hokeiście. Przesuwanie młodych w górę i w dół składu nie jest żadnym problemem, ale część tej filozofii powinna zacząć obejmować również weteranów. Trzeba mieć tylko nadzieję, że Ryan Greene zrozumie całą sytuację i po powrocie do rozgrywek, dostanie dzięki temu dodatkowego kopa. To naprawdę ciekawy napastnik, więc szkoda by było, żeby wpadł w jakiś dołek w związku z tym, że ostatnio został wysłany na trybuny, mimo tego, że być może inni gracze bardziej na to zasłużyli.

Poprzedni wpis
Analiza wartości transferowej Connora Murphy’ego
Następny wpis
Trzech graczy, których kibice Blackhawks pokochali w obecnym sezonie