Nick Lardis był jednym z najbardziej obiecujących zawodniów, którzy w zeszłym sezonie zadebiutowali w NHL. Biorąc pod uwagę, że miał za sobą sezon w OHL, w którym zdobył 71 bramek, pojawiła się nadzieja, że uda mu się przenieść część tej skuteczności do drużyny Chicago Blackhawks, która tego bardzo potrzebowała. Był również produktywny w barwach Rockford IceHogs (32 punkty w 35 meczach), co wzbudziło jeszcze większe apetyty. Główny trener drużyny z Wietrznego Miasta, Jeff Blashill, powiedział po tym, jak Lardis został w grudniu ponownie powołany z Rockford: „Myślę, że to całkiem sprytny zawodnik i ma naprawdę dobry strzał. Spędził tam trochę czasu, a z rozmowy z Jaredem Nightingale’em, coachem IceHogs wynika, że dobrze radził sobie zarówno w ataku, jak i w obronie. Myślę więc, że jest kimś, kto – mamy nadzieję – ostatecznie stanie się ofensywnym graczem na poziomie NHL, choć nie oczekujemy, że rozkwitnie od razu. Ale czy może wnieść do naszej gry odrobinę ofensywnej mocy? Byłoby świetnie”. W swoim debiutanckim sezonie jego rozwój wydawał się skupiać bardziej na grze ogólnej niż na ofensywie. Tak więc w sezonie 2026–27 uwaga znów skupi się na jego strzeleckich umiejętnościach.

Jak rozwijał się Lardis w sezonie 2025–2026?
Nick dołączył do Blackhawks, gdy Connor Bedard zmagał się z kontuzją barku. Dużo grał w trzeciej linii z Oliverem Moore’em, z którym miał dobrą chemię dzięki wspólnej wcześniejszej grze w Rockford. W końcu dostał szansę w pierwszej szóstce, ale po drodze pojawiły się kontrowersje, ponieważ pod koniec stycznia Lardis został odesłany z powrotem do Rockford, a kiedy w marcu powrócił do Blackhawks, grał w czwartej linii. Blashill chciał, by Lardis domagał się większej liczby minut i chciał sprawdzić jego wszechstronność. Jednak biorąc pod uwagę jego umiejętności ofensywne, wydawało się, że nie był on właściwie wykorzystywany. W wywiadach podsumowujących sezon Lardis mówił o tym, czego nauczył się, grając w czwartej linii: „Tak, myślę, że to pomaga. To znaczy, oczywiście zmotywowało mnie to również do tego, by chcieć grać wyżej w składzie, ale uważam, że wiele się nauczyłem, pełniąc różne role. Czy to chodzi o większą odpowiedzialność, czy o bycie bardziej wszechstronnym graczem. Myślę, że to bardzo pomogło mojej grze, po prostu dzięki większej konsekwencji w tym zakresie”.
W ubiegłej kampanii Lardis zdobył 10 bramek i 15 punktów w 44 meczach, a Blashill pochwalił go za to, co pokazał w porównaniu z momentem, gdy został po raz pierwszy powołany: „Nie mogę powiedzieć, że nastąpił jakiś ogromny postęp między kolejnymi powołaniami. Myślę, że chodziło raczej o to, że nabrał pewności siebie, by stawiać się w sytuacjach, w których może odnieść sukces. Z pewnością w ostatnich kilku meczach było widać, jak rośnie jego pewność siebie. A wraz z tym wzrostem pojawia się umiejętność wykorzystania swoich atutów. Jest więc bardzo, bardzo inteligentnym zawodnikiem z dobrym zestawem umiejętności, który latem będzie ciężko pracował nad swoją kondycją fizyczną. Ale jest to inteligentny zawodnik, który – gdy gra z tą pewnością siebie – jest naprawdę dobrym graczem”.

Wszystkie oczy skierowane na trafienia do bramki
Statystyką, którą wszyscy śledzą w przypadku Lardisa, jest 10 bramek. Lardis też ją śledzi. Podczas wywiadów podsumowujących sezon powiedział: „Tak, to na pewno pomaga. Daje dużo więcej pewności siebie przed latem. Ale, szczerze mówiąc, nie zamierzam o tym zbytnio myśleć. Nadal wierzę w siebie i uważam, że mogę być świetnym strzelcem w tej lidze. I, jak już mówiłem, to pomaga mi nabrać pewności siebie przed latem. Ale w przyszłym roku mam większe cele. I tak, to po prostu motywuje mnie jeszcze bardziej, bym chciał się dalej doskonalić i zdobyć w przyszłym roku więcej niż 10 bramek”. Lardis mówił o tym, że tego lata chce poprawić swoją „ogólną siłę”, ale przez cały sezon przeszedł też niezły przyspieszony kurs. Tyler Bertuzzi powiedział: „Tak, grał naprawdę dobrze. Jak na kogoś o mniejszej posturze, walczy z wielką determinacją. Gra fizycznie, angażuje się w forecheck i oczywiście potrafi strzelać bramki. Tym właśnie się zajmuje. Cieszę się więc, że z nim gram i dobrze jest widzieć, jak mu idzie”.
W ostatnich 13 meczach sezonu, młody napastnik znalazł się w pierwszej szóstce ataku, w tym w dziewięciu z nich grał u boku Bedarda. W nadchodzącym sezonie prawdopodobnie ponownie się tam znajdzie, ponieważ Bedsy nie zagra na początku rozgrywek. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o strzelanie bramek, może być jednym z najbardziej utalentowanych graczy w drużynie Blackhawks. Ten 21-latek z łatwością radził sobie zarówno w pierwszej szóstce, jak i w drugiej szóstce oraz podczas gry w przewadze. Jeśli wróci silniejszy, przekroczenie granicy 10 bramek wydaje się nieuniknione.

