Wraz z odliczaniem ostatnich dni 2025 roku i spoglądaniem w stronę AD 2026, to idealny moment, by wrócić pamięcią do ćwierćwiecza hokeja Blackhawks. Od przełomu wieków widzieliśmy wszystko. Zaczęło się od drużyny bez kierunku, bez nadziei na odzyskanie dawnej chwały. Następnie, po przejęciu klubu przez Rocky’ego Wirtza, byliśmy świadkami najlepszego okresu w historii organizacji — trzech Pucharów Stanleya w ciągu sześciu lat. Dziś zaczynamy dostrzegać światło po długim procesie przebudowy, z licznymi utalentowanymi młodymi zawodnikami, którzy mają przywrócić Blackhawks do walki o mistrzostwo. Przyjrzymy się 25 najlepszym graczom Blackhawks z ostatnich 25 lat. Kontynuujemy odliczanie, prezentując miejsca 15–11.

Nr 15 – Alexei Zhamnov
Alexei Zhamnov znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji w momencie, gdy w 1996 roku został pozyskany w wymianie za Jeremy’ego Roenicka. Zastępowanie lokalnej legendy nigdy nie jest łatwe, a już szczególnie wtedy, gdy chodzi o kogoś takiego jak Roenick. Jego osobowość była równie wielka jak jego strzał z klepy. Był wszystkim tym, czego kibice w Chicago Stadium oczekiwali od swojej największej gwiazdy. Zhamnov był jego całkowitym przeciwieństwem — cichym rozgrywającym, a nie hałaśliwym snajperem. Mimo to notował świetne liczby w barwach Blackhawks.
🎥 Asysta Alexeia Zhamnova przy golu Tony’ego Amonte
Utalentowany rosyjski center rozegrał 273 mecze w latach 2000–2004, zanim został wymieniony do Philadelphia Flyers. Zdobył 72 gole i 230 punktów. Wiele jego asyst było przy trafieniach Tony’ego Amonte, z którym przez długi czas tworzył pierwszy atak. Zhamnov najlepiej czuł się w grze w przewadze — niemal 40% jego punktów pochodziło z power play.

Nr 14 – Johnny Oduya
Blackhawks pozyskali Johnny’ego Oduyę w trade deadline 2012 roku z Winnipeg Jets, w zamian za wybory w drugiej i trzeciej rundzie draftu. Ruch ten miał zwiększyć głębię defensywy, a Oduya szybko stał się kluczowym elementem dwóch mistrzowskich drużyn. Wraz z Niklasem Hjalmarssonem stworzył niezwykle solidną parę, która spędzała mnóstwo minut na lodzie i regularnie wyłączała rywali z gry.
🎥 Podsumowanie kariery Johnny’ego Oduyi
Ofensywa nie była jego najmocniejszą stroną, ale potrafił dołożyć swoje. W 234 meczach dla Blackhawks, zdobył 10 goli i 45 punktów, spędzając w sezonie zasadniczym średnio 20:29 minut na lodzie. W play-offach jego średni czas gry wzrastał do 23:00 minut na mecz. Wzrosła również jego produkcja punktowa — 23 punkty w 75 meczach play-off. W 2013 roku zanotował trzy gole i pięć punktów, grając średnio 22:45 minuty. W trakcie mistrzowskiego marszu w 2015 roku, czołowa czwórka obrońców była eksploatowana do granic możliwości, a Oduya notował rekordowe w karierze 24:45 minuty na mecz.

Nr 13 – Dave Bolland
Dave Bolland był doskonałym przykładem tego, jak młody gracz musi zaakceptować inną rolę, by odnieść sukces w NHL. W swoim ostatnim sezonie w OHL, w barwach London Knights, zdobył 57 goli i 130 punktów, ale było jasne, że nigdy nie będzie takim graczem w Blackhawks. Nauczył się przyjmować rolę ligowego „szczura” — zawodnika niewygodnego, trudnego do grania przeciwko niemu — i dzięki temu zapisał się w historii mistrzowskiego składu.
🎥 Bramka Dave’a Bollanda w finałowym meczu z Bostonem
Najlepszy ofensywny sezon Bollanda przypadł na kampanię 2008–09 — 19 goli i 47 punktów, a taki sam dorobek bramkowy powtórzył w sezonie 2011–12. W ciągu siedmiu sezonów, w 332 meczach sezonu zasadniczego, zdobył 70 goli i 168 punktów, grając twardą defensywę i sprytną, fizyczną grę. Play-offy pasowały do Bollanda idealnie. W 2010 roku zdobył osiem goli i 16 punktów w 23 meczach. Jego pojedynki z Vancouver Canucks i braćmi Sedin przeszły do legendy. Jego ostatni gol dla Blackhawks był drugą częścią najsłynniejszych 17 sekund w historii hokeja.

Nr 12 – Seth Jones
I dochodzimy do być może najbardziej polaryzującego zawodnika na naszej liście. Obrońca Seth Jones trafił do Blackhawks w bardzo dziwnym momencie. Rok wcześniej, generalny menedżer, Stan Bowman, napisał list do kibiców, zapowiadając odmłodzenie drużyny, po czym wymienił Duncana Keitha do Edmonton Oilers. Następnego lata wykonał całkowity zwrot, pozyskując Jonesa, Marca-Andre Fleury’ego i Jake’a McCabe’a. Wszystko jednak szybko się posypało — zwolniono trenera Jeremy’ego Collitona, a następnie Bowman zrezygnował, w następstwie skandalu z udziałem Brada Aldricha. Blackhawks zdecydowali się wtedy na pełną rozbiórkę składu i przebudowę, która trwa do dziś.
Najwięksi krytycy Jonesa zawsze wskazywali na jego kontrakt. Tak — był przepłacony, ale nie aż tak bardzo. Przez cztery sezony był najlepszym obrońcą drużyny, zdobywając 32 gole i 146 punktów w 259 meczach. To hybrydowy defensor, łączący warunki fizyczne z umiejętnością transportowania krążka. Od momentu przejścia do Florida Panthers, widzimy, jak skuteczny potrafi być w lepszym otoczeniu. W każdym razie nawet jego najwięksi krytycy mogą być zadowoleni z faktu, że ostatecznie przyniósł Blackhawks Spencera Knighta i kolejny wybór w pierwszej rundzie draftu.

Nr 11 – Brandon Saad
Brandon Saad był na tyle dobry dla Blackhawks, że dwa razy wracał do drużyny. Wybrany w drugiej rundzie draftu 2011 roku, trafił do składu na mecz otwarcia sezonu 2013 z powodu kontuzji Daniela Carcillo i już z niego nie wypadł. Saad był klasycznym, silnym skrzydłowym, grającym po obu stronach lodu. Na lodzie przypominał „lżejszą wersję” Mariana Hossy i błyskawicznie stał się ulubieńcem kibiców.
🎥 Bramka Brandona Saada w meczu z Tamoa Bay Lightning
Podczas pierwszego pobytu w Chicago zdobył 52 gole i 126 punktów w 208 meczach, w tym zaliczył 10 zwycięskich trafień. W play-offach dorzucił 15 goli i 25 punktów w 67 spotkaniach. Jego najlepszy okres przypadł na 2015 rok, gdy był trzeci w drużynie z ośmioma golami. Po mistrzostwie w 2015 roku, został wymieniony do Columbus Blue Jackets, lecz wrócił do Chicago dwa lata później. W trakcie drugiego etapu gry dla Blackhawks, zdobył w trzy sezony 62 gole i 115 punktów, zanim w 2020 roku trafił do Colorado Avalanche.

