Wraz z odliczaniem ostatnich dni 2025 roku i spoglądaniem w stronę AD 2026, to idealny moment, by wrócić pamięcią do ćwierćwiecza hokeja Blackhawks. Od przełomu wieków widzieliśmy wszystko. Zaczęło się od drużyny bez kierunku, bez nadziei na odzyskanie dawnej chwały. Następnie, po przejęciu klubu przez Rocky’ego Wirtza, byliśmy świadkami najlepszego okresu w historii organizacji — trzech Pucharów Stanleya w ciągu sześciu lat. Dziś zaczynamy dostrzegać światło po długim procesie przebudowy, z licznymi utalentowanymi młodymi zawodnikami, którzy mają przywrócić Blackhawks do walki o mistrzostwo. Przyjrzymy się 25 najlepszym graczom Blackhawks z ostatnich 25 lat. Dziś wchodzimy do TOP 10 — z przyszłą ikoną klubu i kilkoma z najlepszych hokeistów, jacy kiedykolwiek nosili ten trykot.

Nr 10 – Connor Bedard
Jesteśmy dopiero dwa i pół sezonu w karierze NHL Connora Bedarda, a on już pokazał wystarczająco dużo, by znaleźć się w pierwszej dziesiątce tego rankingu. Fascynujące będzie obserwowanie, jak wysoko wspinać się będzie wśród najlepszych zawodników w historii Blackhawks. Z pewnością ma talent, by zostać jednym z największych — jeśli nie największym — graczem w dziejach klubu. W pierwszych 181 meczach NHL zdobył 64 gole i 172 punkty. Talent, który uczynił go numerem jeden draftu w 2023 roku, jest oczywisty, a jego produkcja punktowa zaczyna być coraz bardziej regularna.
🎥 Bramka Connora Bedarda w stylu Michigan
Trudno uwierzyć, że niektórzy „wojownicy klawiatury” i samozwańczy „eksperci”, zaczęli używać wobec Bedarda słowa niewypał po zaledwie dwóch sezonach. Zdobycie 45 goli i 128 punktów jako nastolatek, w NHL nie zdarza się często. Przed kontuzją barku z 13 grudnia Bedard notował sezon na miarę Trofeum Harta — 19 goli i 44 punkty w 31 meczach. Więc gdy wróci do składu, należy oczekiwać na mocną końcówka sezonu.

Nr 9 – Alex DeBrincat
Alex DeBrincat może być najlepszym strzelcem, jakiego Blackhawks mieli w ostatnim ćwierćwieczu. To rasowy snajper, który doskonale wie, gdzie znaleźć się na lodzie i potrafi oddać szybki, zabójczy strzał. Do dziś pozostaje zagadką, jakim cudem spadł do drugiej rundy draftu NHL 2016 roku. Zawodowcem został od początku sezonu 2017–18 i nigdy nie zagrał meczu w AHL.
W debiutanckim sezonie zdobył 28 goli — to drugi najsłabszy wynik w całym jego okresie gry w Chicago. Jedynym sezonem, w którym nie osiągnął 20 goli, była kampania 2019–20, gdy zdobył 18 bramek. Gdyby nie skrócenie rozgrywek przez pandemię COVID-19, z pewnością przekroczyłby tę granicę. Rekordowe 41 goli zdobył w sezonie 2018–19 i powtórzył ten wynik w rozgrywkach 2021–22, swoim ostatnim sezonie w Chicago. W 368 meczach dla Blackhawks strzelił 160 goli i zdobył 307 punktów. Był pierwszą ofiarą „rozbiórki” Kyle’a Davidsona — został wymieniony do Ottawa Senators podczas draftu 2022 za trzy wybory, w tym ten wykorzystany później do wybrania Kevina Korchinskiego.

Nr 8 – Niklas Hjalmarsson
Choć Mike Smith położył fundamenty pod erę Pucharów Stanleya, to dzieło Dale’a Tallona zaczęło się na dobre od draftu 2005 roku. Zdecydowanie najlepszym wyborem z tego draftu był Niklas Hjalmarsson. Ten twardy, defensywnie usposobiony obrońca zaliczył 329 zagrań ciałem i zablokował 1 186 strzałów, w ciągu 10 sezonów w Chicago.
🎥 Przyjazd Niklasa Hjalmarssona do Szwecji z Pucharem Stanleya
Podczas gdy Duncan Keith i Brent Seabrook zgarniali większość wyróżnień w defensywie, Hjalmarsson wykonywał całą brudną robotę. Blokował strzały, grał ostro i każdej nocy brał na siebie najtrudniejsze zadania defensywne. Wielu zawodników trzech mistrzowskich drużyn mówiło, że Hjalmarsson był ich kluczowym elementem i bez niego nie zdobyliby Pucharów. Marian Hossa i Johnny Oduya byli wśród tych, którzy przez lata osobiście wychwalali go w wielu wywiadach.

Nr 7 – Patrick Sharp
Najlepszą wymianą w karierze Dale’a Tallona jako menedżera Blackhawks, był transfer Patricka Sharpa z Philadelphia Flyers za Matta Ellisona, dokonany 5 grudnia 2005 roku. Sharp stał się filarem trzech mistrzowskich drużyn. Podobnie jak DeBrincat, był świetnym strzelcem. Jego serie były legendarne — potrafił wziąć zespół na plecy przez kilka meczów, sprawiając, że Patrick Kane, Jonathan Toews czy Marian Hossa nie musieli dźwigać wszystkiego sami.
🎥 Hattrick Patricka Sharpa w meczu z Colorado Avalanche
Sharp zanotował siedem sezonów z co najmniej 20 golami w barwach Blackhawks. Cztery razy przekroczył barierę 30 bramek, w tym rekordowe 36 goli w sezonie 2007–08. W play-offach zdobył 42 gole i 80 punktów w 117 meczach. W drodze po Puchar Stanleya w 2010 roku strzelił 11 goli, a w 2013 — 10 bramek. Aż 28 z 42 bramek play-offowych zdobył przy grze 5 na 5. Do dziś jest uwielbiany w Chicago i za każdym razem, gdy pojawia się w United Center, otrzymuje ogromną owację. Blackhawks mieli szczęście do wielkich zawodników noszących numer 10 — Sharp, Tony Amonte i Dennis Hull.

Nr 6 – Corey Crawford
Najlepsze w upływie czasu jest to, że pozwala on docenić rzeczy bardziej, niż w danym momencie. Minęło ponad dziesięć lat od zdobycia dwóch Pucharów Stanleya, zanim Corey Crawford wreszcie otrzymał uznanie, na jakie w pełni zasługiwał. Nawet, gdy Blackhawks dominowali w NHL, kibice i komentatorzy twierdzili, że każdy bramkarz mógłby wygrywać z tą drużyną. Dziś, patrząc wstecz, wiemy, że Crawford był jednym z najlepszych goalkeeperów, jacy kiedykolwiek bronili bramki w Chicago.
🎥 Fantastyczna obrona strzału Stevena Stamkosa przez Coreya Crawforda
Choć został wybrany w drafcie w 2003 roku, potrzebował czasu, by na dobre zadomowić się w Chicago. Gdy jednak przejął bramkę w 2010 roku, odcisnął trwałe piętno na historii klubu. Jego 260 zwycięstw to trzeci wynik w historii Blackhawks — za Tonym Esposito i Glennem Hallem. Z 26 shutoutami zajmuje siódme miejsce wszech czasów. Wielu uważało, że to Crawford powinien zdobyć Conn Smythe Trophy w 2013 roku — w tym także sam laureat tej nagrody, Patrick Kane. W tamtych magicznych play-offach zanotował średnią straconych goli na mecz – 1,84 i skuteczność obron na poziomie 93,2%. W 96 meczach play-off w karierze, odniósł 52 zwycięstwa, notując średnią straconych goli na mecz – 2,38 i skuteczność obron na poziomie 91,8 % oraz pięć meczów z czystym kontem.

